wtorek, 2 października 2012

No more princesses

ph. Kasia Borszyńska, wearing H&M top, Zara skirt, Stradivarius ballet flats, Reserved sunglasses and Apart charm brancelet 

I know, I know. This ouftit is so sweet that you can barf. Maybe it was some kind of crisis, but I just really loved this London-Tipton-meets-Sharpay-Evans-inspired clothes. The cequin skirt and ballerinas with bows made me feel like a princess for a while, and trust me - that felt great.
But the fall has arrived and I am going to be more down-to-earth right now. Guess that's what the rain and cold do to you. The only thing I want to do right now is to curl up with a good book (any offerings?) and drink chai latte. Yum.

Wiem, wiem. Ten strój jest słodki do mdłości. Może to był jakiś kryzys wieku młodzieńczego, ale naprawdę uwielbiałam te ciuchy jak z krzyżówki London Tipton i Sharpay Evans. Cekinowa spódnica w moim ulubionym odcieniu szampana i kokardkowe baleriny sprawiły, że przez chwilę czułam się jak królewna, a to naprawdę przyjemne uczucie. 
Ale nadeszła jesień, a ja zamierzam stąpać po ziemi mocno. Chyba to właśnie dzieje się z człowiekiem pod wpływem deszczu i zimna. Jedyną rzeczą, na którą mam ochotę, jest zwinięcie się w kłębek z książką (jakieś propozycje?) i picie chai latte, mniam. 

poniedziałek, 1 października 2012

The start of something new

It took me a while to realize that I want to be a blogger. Lifestyle blogger, to specify, but writing mostly about fashion, beauty tricks and anecdotes from my everyday life (don't worry, I'll try not to be boring :)).
I have no idea when will I add some photos. No, I'm not lazy - well, okay, I am, but that's not my point. I just need to figure out who wants to take some pics of my outfits. Equals with slavery, since I'm perfectionist, but nevermind.

I'm so, so excited about my debute! Hope you're at least one zillionth as excited as me. :)


Zajęło mi chwilę, zanim uświadomiłam sobie, że chcę być blogerką. Blogerką lifestyle'ową, uściślając, ale piszącą głównie o modzie, trikach urodowych i anegdotach z życia codziennego (postaram się nie zamulać :)). Nie mam bladego pojęcia, kiedy dodam zdjęcia . (Zrymowało się - niespecjalnie.) Nie jestem leniuchem - no dobra, jestem, ale nie w tym rzecz. Muszę tylko znaleźć fotografa, czytaj niewolnika, bo jestem (niestety lub stety - zależy jak na to spojrzeć) perfekcjonistką. 
Mam nadzieję że jesteście chociaż w jednej milionowej tak podekscytowani jak ja. Gdyby entuzjazm był jak gaz,wysadziłabym moją kamienicę.  ;)

xoxo,
Lola